Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama

Pilanin Artur Paczesny z główną nagrodą 48. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni!

Pochodzący z Piły aktor doceniony za pierwszoplanową rolę męską na filmowym festiwalu w Gdyni. „Jeśli po tej kapitalnej roli polskie kino nie upomni się o tego obsadzanego dotąd w epizodach aktora, będzie to karygodne marnotrawstwo” – pisze o Arturze Paczesnym Culture.pl. „Znakomity!” – dodają inne media.
Pilanin Artur Paczesny z główną nagrodą 48. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni!
Artur Paczesny (z lewej) i reżyser Grzegorz Dębowski na konferencji prasowej poświęconej filmowi na 48. FPFF w Gdyni

Mamy, jako Piła, dużo dumy z artystów, którzy współtworzyli obrazy pokazane w tym roku na 48. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. I choć, oczywiście, w sukcesach jakie osiągnęli żadna nasza zasługa, to chyba nie musi wykluczać dumy...,? A na pewno radości, jaką czerpiemy z tego faktu. Lubimy powtarzać na Maksem Paradysem „Nasi tu byli!” i owo „nasi” nas zwyczajnie unosi. Teraz unosi szczególnie tych, którzy znają aktorskie dokonania Artura Paczesnego, śledzili je i mieli okazję się nimi zachwycać. A ma ów aktor pochodzący z Piły na swoim koncie role wyraziste, ważne i przede wszystkim nie miałkie – głównie grane w teatrze (mieliśmy okazję zobaczyć niektóre z nich w Pile). Teraz zagrał w mocnym i przejmującym filmie i został doceniony. A jak pokazują już dostępne recenzje – słusznie doceniony!  I wychwalony pod niebiosa!    

„Jeśli po tej kapitalnej roli polskie kino nie upomni się o tego obsadzanego dotąd w epizodach aktora, będzie to karygodne marnotrawstwo” – pisze Culture.pl.  „Znakomity!” – dodają inne media. 

***

Gdynia. Podczas 48. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych pokazano 120 filmów pełno- i krótkometrażowych. W sobotę, 23 września na uroczystej gali zamknięcia poznaliśmy laureatów trzech konkursów: Konkursu Głównego, Konkursu Filmów Mikrobudżetowych i Konkursu Filmów Krótkometrażowych. Wręczono także Złote Lwy. W konkursie głównym o statuetkę walczyło 16 produkcji. Zwyciężył film „Kos” w reżyserii Pawła Maślony. 

W 16-tce nominowanych filmów był także film reżysera, który dotąd pracował głównie przy serialach – Grzegorza Dębowskiego. Stworzył on mocny, chwilami przerażający obraz polskiej wsi. Film nosi tytuł „Tyle, co nic”. To pełnometrażowy debiut tego reżysera. Jest to film międzygatunkowy, i trochę kryminał, i film psychologiczny, i obyczajowy. I społeczny dramat. Jak piszą recenzenci: debiut to niezwykle udany. 

Pierwszym impulsem do stworzenia tego filmu były protesty rolników. 

- Zależało mi na tym, by zbliżyć się do człowieka, pokazać emocjonalność, bo wszyscy jesteśmy ludzkimi istotami, czującymi, wątpiącymi, przeżywającymi chwile słabości. Inspiracją były niusy, ale później chodziło o to, by jak najbardziej przyjrzeć się człowiekowi. Pokazać, że społeczeństwo, atmosfera społeczna w jakiej żyjemy bardzo nas kształtuje jako ludzi, że świat który nas otacza, ma wpływ na kształt naszej duszy znacznie większy, niż może się nam to wydawać – mówi Dębowski. 

Reżyser powiedział także, że do filmu szukał osób, w których oczach zobaczy duszę. Do roli głównej wybrał Artura Paczesnego... Castingi do filmu trwały wiele miesięcy, ale Artur Paczesny i odtwórczyni głównej roli żeńskiej Agnieszka Kwietniewska zostali wybrani do swoich ról niejako „w przedbiegach”. 

- Jakkolwiek mnie wcześniej nie znali, ale ja ich wybrałem do filmu na długo przed tym, nim oni się o tym dowiedzieli. To była kwestia pojechania do nich ze scenariuszem i przekonania, by się zgodzili zagrać – opowiadał reżyser w Gdyni, podczas konferencji prasowej poświęconej filmowi.  

- Grzegorz przyjechał do mnie do Opola na spotkanie. Ze scenariuszem. Bardzo mnie zaciekawiło to - i spodobało mi się! - że był to scenariusz papierowy. Wracając do domu otworzyłem sobie pierwszą stronę… zamknąłem. I natychmiast zadzwoniłem do reżysera. Powiedziałem: Przepraszam, czy nie jest za późno? Ale czy moglibyśmy jeszcze dzisiaj się spotkać? – opowiada Artur Paczesny. 

Panowie spotkali się, rozmawiali o filmie spacerując po Opolu. Artur miał zapoznać się ze scenariuszem, z postaciami. Wkrótce reżyser zapytał aktora, w jakiej roli w tym filmie widziałby siebie…

- Głupio było mi powiedzieć, że w głównej… Ale ja czytając scenariusz żyłem od początku tą postacią…  Powiedziałem to. Potem dopiero dowiedziałem się, że właśnie tę rolę wybrał dla mnie Grzegorz Dębowski.     

Pilanin wciela się w postać Jarka, który zostaje liderem protestu wycelowanego w lokalnego posła. Ten zdradził miejscowych rolników, głosując w sejmie przeciw ważnym dla nich sprawom. Ale film ma wiele płaszczyzn. To także historia kryminalna, w której Jarek jest podejrzanym. Sam rozpoczyna śledztwo, które ma odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zginął jego przyjaciel. To „kowboj na polskiej wsi”. Wyrazisty, interesujący. I taki, któremu kibicujemy. Walczy o zachowanie ojcowizny z poświęceniem, gdy spłonie dom jednego z mieszkańców wsi, on przyjmie jego rodzinę pod swój dach, gdy okaże się, że poseł zdradził, stanie na czele protestu. Reżyser jednak nie koloryzuje go sztucznie. Gdy trzeba, coś o nim powiedzieć, zobrazować jego reakcję, pokaże raczej jego oczy. W jednej z recenzji filmu napisano: To są oczy Artura Paczesnego. Tak... bo to aktor wyjątkowy, niezwykle utalentowany, "wgłębny". Z pewnością jego sceniczną moc i wyrazistość w dużej mierze dał mu teatr. Ktoś w komentarzu do pokazu filmu w Gdyni zauważył, że Paczesny jest bardzo podobny do Jakuba Szeli – i że to pewnie nie przypadek. Bo to ważne dla tego filmu. 

„Znakomity!” – piszą o Paczesnym media.  

Artur Paczesny to ceniony aktor teatralny, mający dotąd na koncie drugoplanowe kreacje m.in. w filmach „Żeby nie było śladów” Jana P. Matuszyńskiego, „Bo we mnie jest seks” Katarzyny Klimkiewicz i „Wyrwie” Bartosza Konopki oraz w serialach: „Minuta ciszy”, „Prawo Agaty”, „Fala zbrodni”, „Świat według Kiepskich”. Pilanie mogą kojarzyć niektóre role Paczesnego, które stworzył z koszalińskim Bałtyckim Teatrem Dramatycznym (obecnie gra w teatrze w Opolu) z którym przyjeżdżał do rodzinnego miasta, m.in. w ramach Festiwalu Teatrów Rodzinnych. Grał w rewelacyjnych spektaklach: w „Wodzireju”, „Szewcach”, „Kartotece”, w „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku”. 

Swoją przygodę z aktorstwem zaczynał w Pile, w Teatrze Wirtualnym prowadzonym przez Ewelinę Ewę Wyrzykowską, która teatrem jako reżyser zajmuje się już 30 lat. (To spod jej skrzydeł wyszli m.in. Robert Gulaczyk – aktor m.in. Teatru im. H. Modrzejewskiej w Legnicy, który zgrał główne role w animacjach malarskich „Loving Vincent” oraz w „Chłopach” (Nagroda Specjalna na tegorocznym festiwalu w Gdyni), Ania Witczak – wokalistka i instrumentalistka zespołu Dikanda, czy Elżbieta Cherezińska – pisarka, autorka niezwykle popularnych i poczytnych książek historycznych). 

Autor scenariusza i reżyser „Tyle co nic” Grzegorz Dębowski w Gdyni zdobył główną nagrodę za debiut reżyserski, a także za scenariusz. A jego film – nagrodę „Złoty Pazur” w kategorii Inne Spojrzenie. Nagroda trafiła także do Agnieszki Kwietniewskiej za drugoplanową rolę kobiecą. 

Nagroda Specjalna Jury, jak już wspomnieliśmy wyżej, trafiła do DK Welchman i Hugh Welchmana za film „Chłopi”. Pochodzący z Trzcianki i także stawiający pierwsze aktorskie kroki w Pile Robert Gulaczyk zagrał tu Antka Borynę – jedną z głównych postaci. Wcześniej oglądaliśmy go w głównej roli w filmie „Twój Vincent”, gdzie zagrał Vincenta van Gogha. 

Ale nasze pilskie akcenty festiwalowej Gdyni to także Anna Kluza, artystka pochodząca z Nowego Buczka w gminie Lipka, a związana z pilskim środowiskiem artystycznym, która pracowała przy filmie, malując kolejne klatki tej malarskiej animacji. 

Dodajmy, że „Chłopi” zdobyli także festiwalową Nagrodę Publiczności. 

 

Na zdjęciach: 

Artur Paczesny (z lewej) i reżyser Grzegorz Dębowski na konferencji prasowej poświęconej filmowi na 48. FPFF w Gdyni 

Artur Paczesny przed laty na festiwalu teatralnym w Pile

 

 

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Jego ExcelencjaTreść komentarza: Zmieniał, podkładał pod cudzy nick swoje myśli komunistyczne. To jest gorsze niż syfilis, covid i śmietnik odpadów po sekcji zwłok.Data dodania komentarza: 3.04.2025, 10:36Źródło komentarza: Zmarł Zbigniew Noska, wieloletni redaktor naczelny "Tygodnika Nowego"Autor komentarza: ciekawa podfruwajkaTreść komentarza: Czy Noska zmieniał treść cudzych wpisów, które mu się nie podobały, jako wydawca lub dysponent bloga?Data dodania komentarza: 2.04.2025, 11:14Źródło komentarza: Zmarł Zbigniew Noska, wieloletni redaktor naczelny "Tygodnika Nowego"Autor komentarza: Jego ExcelencjaTreść komentarza: Noska jako dziennikarz - podsłuchiwacz kapusta, ubolewał, że nie mógł zainstalować w skodzie dyktafonu, czy innego magazynu informacji audio. Nie wiedział, o czym mogli rozmawiać Lemanowicze (pisownia według wykształcenia wyższego Noski) w swoim prywatnym samochodzie jako wolni obywatele Rzeczypospolitej. To wpędziło go w smutek, który mógł być dojmującą traumą i wpłynąć negatywnie na jego vis vitalis. Barabasz kiedyś jako redaktor naczelny Tygodnika Nowego wzmacniał uprawnienie Noski do instalowania podsłuchu gdziekolwiek by Noska zapotrzebował. Według Barabasza dziennikarz może podsłuchiwać, kogo mu się zachce. To jest dziennikarstwo - dziaderstwo.Data dodania komentarza: 2.04.2025, 11:10Źródło komentarza: Zmarł Zbigniew Noska, wieloletni redaktor naczelny "Tygodnika Nowego"Autor komentarza: durszlak wyznaniowyTreść komentarza: Ciekawość, czy Noska ma krzyż na grobie. Formułka ŚP jest dla wszystkich zrozumiała, bo wśród kumpli, rodziny, przyjaciół, pamięć jest święta. Noska kilka lat temu napisał gdzieś w publikacji, że jest chrześcijaninem. To się kłóci z aparatczykowością pezetpeerpwską, która zaciekle zwalczała osoby kościółkowe i religię.Data dodania komentarza: 1.04.2025, 12:13Źródło komentarza: Zmarł Zbigniew Noska, wieloletni redaktor naczelny "Tygodnika Nowego"Autor komentarza: wykazTreść komentarza: Faktycznie na portalu dzienniknowy.pl była witrynka tak zwane blogowisko, gdzie wypowiadała się zgraja blogerów, w tym Kujawa, Stokłosa, Maciaszczyk, Szejnfeld, Koenig, ...Data dodania komentarza: 31.03.2025, 09:39Źródło komentarza: Dzisiaj zmarł Paweł Z. Kujawa, wieloletni dziennikarz Tygodnika NowegoAutor komentarza: Hydra siedmiogłowaTreść komentarza: Ten aparatczyk miał też czerwone oczy z płaczu, kiedy Rakowski zapowiedział 29 stycznia 1990 roku na ostatnim zjeździe: sztandar Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej wyprowadzić. I zaraz uczestniczył w przepoczwarzeniu i wylince z PZPR na SdRP.Data dodania komentarza: 30.03.2025, 11:25Źródło komentarza: Dzisiaj zmarł Paweł Z. Kujawa, wieloletni dziennikarz Tygodnika Nowego
Reklama
Reklama