Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
To trzeba wiedzieć:
Reklama
"Ucz się jutra. Dziś."

Twoja osobista polisa na przyszłość w zmieniającej się Wielkopolsce

Doczekanie emerytury w tej samej pracy to dziś mało realny scenariusz. Pora zaprzyjaźnić się z lifelong learningiem i mieć gotowość do przekwalifikowania się. Jedni załamią ręce, inni zobaczą w tym szansę na ciekawe życie i sprawdzenie się w niejednym zawodzie.
Twoja osobista polisa na przyszłość w zmieniającej się Wielkopolsce

Babcia 42-letniej Karoliny, Emilia, skończyła tylko siedem klas szkoły podstawowej. - Gdy wybuchła wojna, babcię zamiast do książek zapędzono do kopania rowów. Młodziutko wyszła za mąż, urodziła czworo dzieci i do szkoły już nigdy nie wróciła - mówi wnuczka. 

A jednak to niewykształcona babcia Emilia zaszczepiła w Karolinie jedną z najważniejszych życiowych zasad: - Mawiała: nie trać żadnej okazji, by się czegoś nauczyć. Do końca życia była ciekawa nowinek. Po czterdziestce nauczyła się jeździć samochodem, po siedemdziesiątce opanowała wysyłanie sms-ów i emotikonek. Dużo czytała i namiętnie oglądała teleturnieje. Mnie nauczyła m.in. robienia na szydełku. Przydało się w pandemii. Ratowałam wtedy swoje zdrowie psychiczne dziergając czapki i szaliki - wspomina Karolina.

Od Sokratesa do XXI wieku

Życiowa rada mądrej babci Karoliny ma swoją nazwę: lifelong learning (LLL). W języku polskim tłumaczy się je jako kształcenie ustawiczne. LLL to pomysł stary jak świat. O tym, że ciągła edukacja - niekoniecznie odbywająca się w szkolnej ławie - jest wręcz obowiązkiem człowieka, przekonani byli już Sokrates, Platon, Arystoteles i Konfucjusz. Po II wojnie światowej uznano, że ciągłe uczenie się jest kluczowe w kontekście odbudowy społeczeństw i gospodarek, a organizacje takie jak UNESCO, Unia Europejska i OECD zaczęły promować polityki wspierające rozwój umiejętności przez całe życie. 

W XXI wieku lifelong learning jest odmieniany przez wszystkie przypadki. Dlaczego? Ponieważ postęp technologii, automatyzacja, rozwój sztucznej inteligencji, wyzwania ekologiczne, demograficzne itd. sprawiają, że część zawodów odchodzi w przeszłość, a w ich miejsce pojawiają się nowe. Gotowość do nauki i przekwalifikowania się to dziś fundamentalne kompetencje adaptacyjne i klucz do przetrwania na rynku pracy.

Spece od cyberbezpieczeństwa i pielęgniarki

Z tego, że LLL jest już nie trendem, lecz koniecznością stojącą przed każdą osobą poruszającą się po rynku pracy, doskonale zdajemy sobie sprawę w Wielkopolsce, jednym z regionów-liderów ostatnich dwóch dekad Jesteśmy w czołówce wykorzystania funduszy europejskich, a PKB na mieszkańca regionu przekracza 84 proc. średniej europejskiej i jest o 8,5 proc. wyższe od średniej krajowej. 

Sukcesy województwa idą ramię w ramię z szansami i wyzwaniami. Wielkopolska odchodzi od kopalni węgla, a inwestuje w automatyzację i robotyzację. Doświadcza starzenia się społeczeństwa i migracji. W miejsce obywateli znikających z rynku pracy pojawiają się cudzoziemcy - w 2023 roku zarejestrowano ich ponad 123 tysiące, zwłaszcza obywateli Ukrainy. 

Co to oznacza dla pracowników? Że idzie nowe. Rośnie zapotrzebowanie na specjalistów w dziedzinach takich jak: IT, cyberbezpieczeństwo, logistyka, odnawialne źródła energii oraz opieka zdrowotna. Prognozy wskazują na szczególne zapotrzebowanie na zawody związane z elektromobilnością, automatyką, mechatroniką, opieką nad osobami starszymi, zdrowiem psychicznym. Potrzeba też kadr, które będą kształcić pracowników w zawodach przyszłości: nauczycieli przedmiotów ścisłych i zawodowych, doradców zawodowych i specjalistów ds. edukacji włączającej, czyli uwzględniającej również uczniów ze specjalnymi potrzebami.

Nowy zawód zaczyna się po czterdziestce

Karolina przez większość życia pracowała w agencjach marketingowych. W pandemii doszła do wniosku, że nie widzi siebie w tej pracy za 10 lat. - W pierwszej chwili to mnie przeraziło. W drugiej usiadłam z kubkiem herbaty i poczułam, że na tym etapie życia chcę robić coś, co da mi nie tylko pieniądze, ale też sens. Zapisałam się na pielęgniarstwo. Jestem na stażu w szpitalu, uczę się wszystkiego od zera. Nie jest lekko, ale znowu czuję, że żyję. Jakby co, zawsze mogę wrócić do szydełka lub nauczyć się czegoś nowego.

Więcej ciekawych treści o uczeniu się przez całe życie na Facebookowym profilu LLL po Wielkopolsku.

(red)

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: pytek Treść komentarza: Czy to Mariusz Szalbierz spisał podsłuchaną rozmowę trzech osób w Próchnowie i opublikował ją w Tygodniku Nowym będąc wówczas redaktorem naczelnym? Czy tak się robi w demokratycznym państwie? Czy można tę robotę określić jako model radziecki dziennikarstwa? Data dodania komentarza: 29.05.2026, 14:01 Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać? Autor komentarza: Bingo! Treść komentarza: "i na 1 bruździe lżej09:12, 28.05.2026 Wpisy wyżej, choć dzień dopiero się zaczął, starego leman😡wicza, skazańca za hejt. Jaki hejterski żywot, taka końcówka tego p r z y gł u pa" nie wchodzi na portalu faktypilskie.pl, dajemy tu. Szalbierz robi w tym wydawnictwie, może doczyta. *** Prekursorem, drogowskazem do nienawiści, koryfeuszem zbioru skazańców za hejt jest niegdysiejszy redaktor naczelny Tygodnika Nowego (2004 -2007) odiumer instytucjonalny, skazany przez sąd okręgowy w Poznaniu w grudniu 2007 roku za publikację w roku 2006 nienawistnego, pełnego fałszu artykułu prasowego o obywatelu, który nie był lubiany w środowisku związanym ze Stokłosą więzami kiełbasiano-wódczano-kaszankowymi😡. Do tego mieszkańca Śmiłowa wypowiadał się krytycznie na zebraniu wiejskim Stokłosa mówiąc: "pańskie gówna, które pan wykichasz ze swojego domu ja biorę na moją oczyszczalnię i muszę je wąchać". Taka wypowiedź, to jak by spuścić sforę psów posokowców medialnych do roboty pościgowo - szpiegującej i dyfamacyjnej. I tylko narzekają, że jak to tak, żeby od rana, ledwie dzień się zaczyna a oni jeszcze na czworakach obsikani, spoceni, śmierdzący, skacowani muszą się spionizować i iść do roboty dyskryminatorów porządności. https://faktypilskie.pl/pl/19_wiadomosci-z-regionu/635_pila/23429_pilski-hejter-skazany-prawomocnie.html#c_98123 Data dodania komentarza: 28.05.2026, 10:19 Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać? Autor komentarza: Jachu Treść komentarza: Odpowiadajac na pytanie: "Jachu, i jak tam twoja charyzma?" donoszę uprzejmie, że Charyzma właśnie siedzi w wannie i szoruje piczkę przed użyciem, żeby nie śmierdziało śledzikiem. Poza tym muszę was opierdolić, że piszecie jej imię małą literą, co mnie wkurwia. Zakładam, że macie skończoną tylko podstawówkę sprzed reformy gomułkowskiej. Ale i to was nie usprawiedliwia, chamy. Jachu. Data dodania komentarza: 23.05.2026, 14:42 Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać? Autor komentarza: kurwy z burdelu Treść komentarza: Mariusz Szalbierz, to jest to, co lubimy najbardziej! Data dodania komentarza: 23.05.2026, 14:28 Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać? Autor komentarza: Marian Dominiczak Treść komentarza: Lemanowiczów wolno podsłuchiwać. Data dodania komentarza: 23.05.2026, 14:26 Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać? Autor komentarza: z sieci Treść komentarza: z siec Jesteś w ukrytej kamerze! Wtorek, 18 Wrzesień 2012 11:58 Słynne taśmy PSL w porównaniu z taśmami z ulicy Wawelskiej są niczym. Bo perfidia ludzi, którzy stoją za tymi nagraniami, nie zna żadnych etycznych granic. Redakcja Tygodnika Nowego opublikowała pierwsze nagrania z domowej kinematografii Krystyny i Janusza Lemanowiczów. Akurat na tym filmie odwiedza ich Marian Janowiak, główny świadek oskarżenia w procesie Henryka Stokłosy. Ale zanim w mieszkaniu przy ulicy Wawelskiej pojawi się Janowiak, gospodarze czynią ostatnie "przygotowania" do wizyty. Postać w kraciastej koszuli instaluje kamerę w otworze skoroszytu, kierując ją w stronę, gdzie za chwilę zasiądzie gość. Krystyna Lemanowicz dla lepszego światła zasłania żaluzje, poprawia coś na stole, gdzie postawiła ciasto i owoce. Kiedy przychodzi Marian Janowiak, gospodyni domu pyta z troską w głosie o zdrowie jego żony. A niedługo potem mówi tak: "Panie Marianie, w czym ja mogłabym panu pomóc? Ja nie wiem, czemu mi Pan tak leży na sercu? Już trzeci raz się spotykamy, tak przypuszczam, że ma Pan do mnie zaufanie". To popełnił Mariusz Szalbierz we współpracy z Kamilem Ceranowskim, kapusiem. I aż dziw, że mamusia Mariusza nie była kurwą, kiedy trafił się jej taki pomiot. Data dodania komentarza: 23.05.2026, 14:24 Źródło komentarza: Czy wolno podsłuchiwać obywateli? Nie! A czy wolno ich nagrywać?
Reklama
Reklama